Sprzedawał papieskie kosztowności, a uzyskane pieniądze rozdawał ubogim. Matce Teresie ofiarował samochód. Opóźniał lot z Jerozolimy do Rzymu, bo musiał się spotkać z pewnym chorym biedakiem. Jako arcybiskup odprawiał pasterkę pod gołym niebem w dzielnicy robotniczej. Otwartymi ramionami witał prawosławnych. Odprawiał liturgię w więzieniach i szpitalach. To nie charakterystyka papieża Franciszka, ani nawet Jana Pawła II, ale zmarłego prawie czterdzieści late temu Pawła VI, pierwszego papieża ponowoczesnego świata.

Wszystkie wymienione gesty wydają się nam dzisiaj czymś oczywistym. Natomiast nie były takimi w 1963 roku, kiedy kardynał Montini został papieżem. Bez jego pontyfikatu trudno zrozumieć to, co robił Jan Paweł II, a teraz kontynuuje Franciszek. Wspomnę tylko o dwóch pocałunkach najbardziej dla mnie znaczących.

Kiedy po nominacji na arcybiskupa Mediolanu przyjechał do miasta, pierwszym gestem było ucałowanie ziemi, na której będzie posługiwał. Doskonale pamiętam ten pocałunek Jana Pawła II, jednak pierwszym papieżem, który tak witał się z ziemią, do której pielgrzymował, był Paweł VI. Nie wiem czy podobnie jak Karol Wojtyła, odwoływał się w tym geście do świętego Jana Marii Vianneya, natomiast obaj papieże pojmowali świat jako parafię. Jest to „wizja świata jako parafii, człowieka jako świątyni i ziemi jako ołtarza, na którym kapłan składa pocałunek, zanim rozpocznie się Eucharystia” (J. Poniewierski).

Wszystkim utkwił w pamięci braterski pocałunek Pawła VI i patriarchy Konstantynopola Atenagorasa. Było to pierwsze spotkanie z przedstawicielem Kościołów prawosławnych od czasu schizmy w 1054 roku. Gest ten rozpoczął dialog miłości pomiędzy chrześcijanami Wschodu i Zachodu. Natomiast niewielu z nas pamięta o jeszcze jednym pocałunku papieża. W 1974 roku do Rzymu przyjechała delegacja Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, by uczcić rocznicę pierwszego spotkania. Przewodniczył jej metropolita Meliton. Kiedy spotkali się z Pawłem VI w Bazylice św. Piotra, papież ukląkł przed metropolitą i pocałował mu stopy. Czasem próbuję wyobrazić sobie tę scenę z udziałem papieża Franciszka i patriarchy Cyryla.

Nie pisze tego, by udowodnić, że to już papież Paweł VI robił wszystko, co uważamy za nowe i odkrywcze w posłudze kolejnych papieży. Chodzi mi raczej o pokazanie umiejętności wchodzenia w ślady naszych poprzedników. Wspomniałem tylko dwa gesty, jednak ważniejsze jest kontynuowanie ich nauczania. Czasem rozumiem ojca Jana Górę, który strasznie chciał mieć buty Jana Pawła II. Chciał chodzić jego drogami.

00035W3F1G9VPXK3-C317-F3