W bazylice świętych Jana i Pawła możemy podziwiać ogromnych rozmiarów fresk, na którym widzimy brata Jacka Odrowąża, uciekającego z płonącego Kijowa. Jest to jedno z najbardziej popularnych przedstawień polskiego świętego. Jako jedyny z Polaków trafił na kolumnadę bazyliki św. Piotra, oczywiście trzymając w ręce monstrancję i figurę Matki Bożej. Patrząc na jego postać, możemy zapomnieć na jakim tle się ona pojawia. Doskonale pokazał je Leonardo Bassano w weneckiej bazylice. Jacek kroczy po wodzie, w tle płonące miasto i obóz wojsk nieprzyjaciela. Na bezpiecznym brzegu widzimy uchodźców z oblężonego miasta. Jakiś człowiek, próbuje podnieś ciało meżczyzny, prawdopodobnie już martwego. Matka pochyla się nad dzieckiem. Nie wiemy czy dziecko żyje. Ludzie zgromadzeni wokół wyciągają ręce w kierunku Jacka, prosząc go o coś. Ktoś załamuje ręce i wznosi je do nieba.

bassano_leandro_504_st_giacinto_walking_on_the_water_of_the_river_dnieper

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że wszystko pewnie wyglądało inaczej. Jacek prawdopodobnie wyjechał z Kijowa jeszcze przed najazdem Tatarów. Poza tym miasto znajdowało się z drugiej strony Dniepru, niż atakujące wojska, więc na pewno nie uciekał z miasta w kierunku nieprzyjaciela. Historycy zwracają uwagę na jeszcze jeden możliwy powód opuszczenia miasta. Być może Jacek musiał zakończyć misję w Kijowie z powodu oporu kleru i wyższych warstw społeczeństwa niechętnie nastawionych do działalności łacinników. Jak było naprawdę pewnie już się nie dowiemy. W obu przypadkach misja przegrała z realną polityką. Jednak w każdej legendzie jest ziarno prawdy i obraz Jacka kroczącego po wodzie, na tle płonącego miasta, od wieków kształtuje nowe pokolenia dominikanów.

Dziś, owe dwie możliwe przyczyny opuszczenia Kijowa, stają się znowu realne. Ostatnie ruchy wojsk rosyjskich na Krymie, w okupowanym Donbasie i przy granicy z Estonią nie wróżą niczego dobrego. Coraz więcej komentatorów mówi o realnym zagrożeniu wojną. Na terenie objętym walkami coraz trudniej prowadzić działalność duszpasterską, szczególnie cudzoziemcom, którzy są niemile widziani. Z drugiej strony wydaje się, że w Rosji po raz kolejny rozpoczyna się kampania oskarżająca katolików o prozelityzm. Jaskrawym przykładem tego typu propagandy może być niedawno opublikowany artykuł na jednej z internetowych stron prawosławnych. Autor zakończył dość obszerny fragment poświęcony dominikanom takim oto stwierdzeniem: „katolickie zakony należy uznać za organizacje niebezpieczne dla duchowego zdrowia i zrównać z totalitarnymi sektami. Organizacje będące zagrożeniem dla duchowego zdrowia rosyjskiego narodu powinny być uznane za nielegalne i niebezpieczne dla bezpieczeństwa narodowego”.

Na weneckim fresku Jacek znajduje się w centrum kompozycji, pomiędzy płonącym miastem i wyciągniętymi rękami uchodźców. Pomiędzy polityką, a realnym cierpieniem człowieka.