Całkiem niedawno miałem okazję zapoznać się z teorią teologii awangardowej. Zacząłem gubić wątek, gdy autor przekonywał nas do „cyber-średniowiecza”, a swoje credo zawarł w parafrazie Camusa: „Chcesz być teologiem – stwarzaj utopię”. Jak się później okazało nie byłem jedynym na sali, który nic nie zrozumiał z jego wywodów. Było to już drugie spotkanie ukraińskich teologów, w którym uczestniczyłem. Poprzednio byłem jedynym, który mówił o znaczeniu wiary w teologii. Tym razem przypadła mi rola obrońcy umiaru i porządku w myśleniu.

„Pośród wrzasków, ekstatycznych bełkotów, pisku trąbek, bicia w rondle i bębny / Najwyższym protestem było zachowanie miary”. Dwie linijki z wiersza Czesława Miłosza doskonale opisują stan intelektualnej debaty ostatnich miesięcy. Jeśli rodzi się we mnie jakiś bunt wobec rzeczywistości, to jest on właśnie tego rodzaju. Udział w debacie publicznej, który jeszcze na początku lat 90 był dostępny wąskiej grupie dziennikarzy i publicystów, dzięki portalom społecznościowym stał się dostępny prawie każdemu. Specyfika tego typu przekazu zmusza nas do używania podniesionego głosu. Żeby przebić się przez raban, trzeba krzyczeć jeszcze głośniej, formułować myśli jeszcze dziwaczniej. W pewnym momencie mamy dość i chcemy uciec, albo przynajmniej stanąć z boku.

A stanąć z boku nie można, szczególnie jeśli jesteśmy powołani do przemawiania. Posiadam więcej optymizmu niż Czesław Miłosz i wierzę, że zwyczajny głos ludzki, to coś więcej niż „otwarcie się pyszczka ryby za ścianą akwarium” i zdoła się przebić przez „ekstatyczny bełkot”. Święty Ambroży, który żył w równie niełatwych czasach, w jednym z listów pouczał biskupa Konstancjusza: „Niech więc twoje słowa płyną obficie, niech będą przejrzyste i jasne. (…) To, co mówisz, niech będzie pełne treści. (…) To znaczy: niech to, co mówisz, będzie oczywiste i zrozumiałe samo przez się, a wtedy twoje wywody nie będą potrzebowały innego jeszcze uzasadnienia, lecz będą same w sobie dowodem. I niech nie wychodzi z twoich ust żadne słowo zawieszone w próżni i pozbawione znaczenia”. Jestem przekonany, że ludzki umysł na dłuższą metę nie jest w stanie znieść chaosu. A od powołanych do głoszenia oczekiwałbym słów w obfitości, jasnych i pełnych treści.

Biblioteka Holland House po zbombardowaniu, 1940 r. Reprodukcja dzięki uprzejmości English Heritage (BB83_04456).