Dzisiaj rocznica wyboru Jana Pawła II. Za parę dni będzie liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II. A do mnie wraca jedna historia z jego pontyfikatu. Proszę się nie obawiać, nie moja historia i nie będzie to wspomnienie w rodzaju: „Ja i Jan Paweł II” czy też „Mój Jan Paweł II”.

– x –

Pod koniec lat 40-tych Karol Wojtyła był przez rok wikarym w malutkiej wiosce koło Krakowa. Będąc już Papieżem podczas audiencji między różnymi grupami była też grupa z Polski. Już odszedł, a po chwili zawrócił i zapytał się jedną z kobiet: „Czy to nie Marysia z Niegowici? Koło kościoła mieszkałaś, studiowałaś fizykę…”. Kwestia pamięci – na pewno, ale także umiejętności skupienia się na człowieku i traktowania go jako wyjątkowego, bo kochanego przez Boga. To w jakiejś mierze udział w Bożym spojrzeniu, w którym zawiera się cała wiedza o człowieku i miłość do całego człowieka.

Wiemy, że w niektórych sytuacjach to bardzo trudne. Tak naprawdę bez odniesienia do Boga czasem człowiek mógłby się załamać drugim człowiekiem, mógłby się załamać sobą. W Bogu wszyscy odzyskują swoje piękno i godność. „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa” (Jan Paweł II. Homilia podczas Mszy świętej na placu Zwycięstwa. Warszawa 2 VI 1979).