Nie będzie nic o życiu rodzinnym i trudnych teściowych. Będzie o jednym z wymiarów sposobu zarządzania w dominikańskim zakonie, czyli o tzw. wizytacji kanonicznej. Przypomina mi się stary żart na temat tego, czym różni się wizyta od wizytacji. Wizyta to kiedy odwiedzają nas przyjaciele i rodzina, natomiast wizytacja jest wtedy, gdy przyjeżdża teściowa.

Po wizytacji Czeskiej Prowincji Dominikanów (dwa tygodnie temu zaczęliśmy i byliśmy tam tydzień) teraz kolei na Słowację. Przyleciałem z o. Generałem wczoraj i będziemy na Słowacji do soboty. Pięć wspólnot, cztery miejsca, gdzie będziemy nocować, i ponad 60 braci do rozmów (raczej wysłuchania) oraz spotkania z różnymi radami, duszpasterstwami etc.

– x –

Lubię ten czas spotkań z braćmi. Może to wynika także z tego, że jako socjusz Generała moja rola jest inna niż wtedy kiedy byłem prowincjałem. Nie podejmuję decyzji, pomagam tylko Generałowi. Będąc prowincjałem musiałem mierzyć się z różnymi problemami i sytuacjami, które ode mnie wymagały wzięcia odpowiedzialności i podejmowania decyzji.

Zwykle wizytacje dotykają trzech spraw: życia wspólnego, studiów i głoszenia Słowa Bożego. Dobrze jest słuchać braci, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami, pracą, czasem osobistymi wspomnieniami. Nawet da się przeżyć próby „zaklinania” rzeczywistości, kiedy to wyolbrzymia się pracę lub problemy. Chyba najtrudniej potykać się o zgorzknienie, podejrzliwość i złe mówienie o innych.

Wczoraj jeszcze wieczorem mieliśmy spotkanie ze wspólnotą dominikańską w Dunajská Lužná, miasteczku znajdującym się ok. 20 km od Bratysławy. Ktoś z braci zapytał się już w nieformalnej części, jaka prowincja jest najlepsza. Generał odpowiedział, że to, czego doświadcza, to w każdym miejscu widzi jakieś piękne i dobre dzieło braci, sióstr, czy ludzi związanych z dominikanami. I to jest coś czego nie można przyrówna, bo jaką miarę tutaj zastosować?

– x –

Przypomniało mi to pewną moją refleksję po serii wizytacji naszych klasztorów: problemy mniej więcej wszędzie są takie same (ludzkie, wspólnotowe), natomiast dobro potrafi zaskakiwać i może być niezwykle twórcze. I tym dobrem należy się jak najczęściej dzielić. Tym, co słabe, zwłaszcza u innych, dzielimy się obficie – doświadczamy tego każdego dnia w naszych rozmowach, ocenach i przekazywanych informacjach. Mnie osobiście pomaga każde dobro dokonane czy odkryte przez moich braci i im więcej tego dobra jest, tym większa nadzieja, że pokonany bądź poradzimy sobie z tym, co słabe, że słabe nas nie zaleje, nie zniechęci i nie zamknie na działanie łaski.

Warto dobro wydobywać, nazywać i pokazywać.

– x –

„Zło wyimaginowane jest romantyczne, barwne, zło rzeczywiste jest szare, monotonne, jałowe, nudne. Dobro wyimaginowane jest nudne, dobro rzeczywiste jest zawsze nowe, cudowne, upajające”. (Simone Weil)

„Wiara jest przecież źródłem spojrzenia na wszystko od strony dobra”. (ks. Jan Twardowski)