O tym, co słychać w Pradze pod koniec kwietnia

Okręt

To polowanie. Na okręt, czym prędzej.

Zginąłem!

Zacznijmy od słowa, które precyzyjnie wyraża stan, w którym wiele osób znalazło się za sprawą wirusa. Ponorka to po czesku łódź podwodna. Powinno się mówić ponorková nemoc, czyli choroba / syndrom łodzi podwodnej (angielskie cabin fever), ale wszyscy mówią ponorka. Wciąż ci sami ludzie na małej przestrzeni. U nas na szczęście przestrzeń niemała. Ach, szerokie korytarze dominikańskich klasztorów!

Czeskie morze

Czy jesteś pewien, że nasz okręt przybił

Do pustyń czeskich?

Jak wiadomo, jedna ze scen Zimowej opowieści Szekspira dzieje się nad czeskim morzem, gdzie w dodatku grasują niedźwiedzie. Jak to: Czechy i morze? Morze i niedźwiedzie? Oddajmy głos wielkiemu znawcy Barda. Profesor Martin Hilský pisze:

Przez wieki szekspirolodzy mierzyli się z problemem szekspirowskiego morza i wybrzeża, a w końcu doszli do wniosku, że albo Szekspir się myli, a jego puste czeskie wybrzeże to pusta ignorancja, albo Czechy w rzeczywistości mają morze, tyle że przeoczyli to wszyscy oprócz Szekspira i Greene’a [autor pierwowzoru Zimowej opowieści]. To wniosek, któremu z punktu widzenia logiki nic nie można zarzucić.

Miejskie góry

Dosyć jest w Czechach bezludnych wertepów

Do Wielkanocy mało wychodziłem z domu. Owszem, jeździłem co tydzień ze mszą do naszych mniszek, ale to prawie wszystko. Zresztą, o ile zamiana nocnego wrzasku na głęboką ciszę okazała się przyjemną odmianą, o tyle widok pustego miasta robił upiorne wrażenie. Stopniowo się to zmieniało, a że przyszła wiosna, wybrałem się w góry. Nie trzeba wyjeżdżać z Pragi, żeby tam dotrzeć. Miałem tu wkleić amatorskie zdjęcie wykonane chytrym telefonem (smartfon), ale zostałem przechytrzony przez system. Ponoć za dużo mega. Mega! W takim razie odsyłam do ulubionej strony Kudy z nudy. Po polsku też można poczytać o tym cudownym miejscu, jakim jest Divoká Šárka.

Gwiazda morza

Już czas, zejdź do nas, przestań być kamieniem.

Wszystkich obecnych wpraw w zachwyt. O, przybądź!

Może i Czechy nie mają morza, ale na Rynek Staromiejski w Pradze wraca Gwiazda Morza. Paradoksalnie, kwarantanna przyspieszyła prace nad odbudową kolumny maryjnej, postawionej jako wotum za ocalenie miasta przed Szwedami (1648) i zburzonej w pierwszych dniach niepodległości (1918). Nie trzeba było robić przerwy na jarmark wielkanocny. Postępowi prac można przyjrzeć się na zdjęciach albo obserwując widok z kamery. To dobrze, że wraca ten znak ludzkiej wdzięczności i Bożej opieki nad miastem. Kto wie, może kolumna maryjna zyska nowe znaczenie, stanie się pamiątką za ocalenie od zarazy? Wszak wiele takich kolumn wznoszono właśnie z takich powodów, jako tzw. kolumny morowe.

Jak modlił się papież Franciszek, nie przy kolumnie, ale całej kolumnadzie:

Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże.

Cytaty z Opowieści zimowej w przekładzie Piotra Kamińskiego.