Po zwykłych bohaterach i ich prostych historiach nadszedł czas na epicki rozmach. Zacznijmy od słów Edwarda Stachury, które swego czasu pojawiły się w nieoczekiwanym miejscu.

Co mówi niebo

Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba – wierzyć się nie chce, że napis tej treści widniał na jednym z budynków zakładu Elana w Toruniu. Nie propagandowe hasło, ale cytat z wiersza, i to z wiersza poety-włóczęgi. Było to pod koniec lat osiemdziesiątych, jeszcze w starym systemie. Pod wielkim dachem nieba starczy miejsca dla wielu opowieści. Samo niebo snuje swoją opowieść:

Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon. Dzień opowiada dniowi, noc nocy przekazuje wiadomość

– czytamy w psalmie 19. Była już mowa o tym, że świat stworzony przez Logos-Sens zawiera w sobie sensowność, logiczność. Psalm każe nasłuchiwać głosu niebiańskiego uwielbienia i odnajdywać przesłanie, które przekazują sobie dnie i noce. Boecjusz poucza o harmonii świata, sprowadzającej się nie tyle do dźwięku, ile do liczby. Stworzyłeś wszystko według miary, liczby i wagi, czytamy w Księdze Mądrości (11,20). Można poznawać prawa przyrody, ba, na podstawie rzeczy stworzonych można dojść do poznania Boga jako Stwórcy i celu (por. Rz 1, 19-20). Księga przyrody jest otwarta, jak to malowniczo i może aż nazbyt dosłownie pokazała Olga Tokarczuk w Podróży ludzi księgi. Czytając w tej księdze i oświecana wizjami święta Hildegarda dostrzegała w przyrodzie ślady pierwotnej viriditas (zieloności, bujnej siły rozwoju), a jednocześnie wymowne znaki kosmicznej katastrofy, jaką przyniósł grzech pierwszych ludzi.

Mityczni herosi

Przypatrując się naturze człowiek uczył się jej praw i wysnuwał z niej materię opowieści. Pory roku opowiadają o śmierci i zmartwychwstaniu, Słońce codziennie rusza w daleką drogę. Również człowiekowi biblijnemu nie było obce spojrzenie na Słońce jak na kosmicznego biegacza: raduje się jak olbrzym ruszający do biegu (ps 19, tłum. Czesław Miłosz). Słońce nie jest tu bogiem, ale Bożym stworzeniem. Medytacja nad światem prowadzi autora psalmu 19 do podziwu dla Boga, który Słońcu postawił namiot, a człowiekowi dał mądre prawo.

Dawno, dawno temu, w przeszłości, która nigdy nie była teraźniejszością (jak czasy mityczne definiował Tadeusz Zieliński, wielki filolog klasyczny), żyli herosi, których czyny przekazywano w pieśniach. Mijały pokolenia, zmieniały się języki, tworzono coraz to nowe opowieści. Oto urywek jednej z najsławniejszych, poematu Beowulf, wiersze 672-702 w interpretacji Benjamina Bagby’ego. Waleczny Beowulf, zanim uda się na spoczynek przed walką z potworem Grendlem, postanawia pokonać straszliwego przeciwnika gołymi rękami. Drużyna Beowulfa jest gotowa na śmierć, ale im dobry Bóg utkał bitewne szczęście (przekład Roberta Stillera).

O interpretacji Benjamina Bagby’ego można więcej się dowiedzieć na stronie poświęconej Beowulfowi. Można nawet sprawić sobie DVD z nagraniem szesnastu pieśni poematu. Kilkakrotnie – na koncertach i na pokoncertowych biesiadach – byłem świadkiem występów Bagby’ego, na których ożywiał stare epickie poematy. Za każdym razem miałem wrażenie, że przemawia do mnie ktoś, kto na co dzień mówi językiem tych starych pieśni. A choć język był obcy, to intonacja, emocje i gesty pozwalały cieszyć się opowiadaną historią, na przykład tą o Thorze w kobiecym przebraniu. Benjamin Bagby – niezrównany mistrz opowieści.

Mit i rzeczywistość

Słowo stało się ciałem. Autor stał się postacią opowieści, jej głównym bohaterem. Nastąpiło to nie w mitycznej przeszłości, która nigdy nie była rzeczywistością. Przeciwnie, ludzkie dzieje Jezusa zaczęły się w czasach Cezara Augusta i wielkorządcy Kwiryniusza, a o realności krzyżowej męki świadczy Piłat w Credo. A przecież historia Chrystusa, zapisana w ewangeliach i przeżywana w rytmie liturgicznego roku, jest pełna obrazów, które znamy z mitów. Krzyż: aż nazbyt realne narzędzie męki to zarazem drzewo życia i oś, wokół której obraca się świat. Jak mawiał C. S. Lewis, Ewangelia to mit, który stał się rzeczywistością.

Homilia przypisywana św. Chryzostomowi dostrzega kosmiczne wymiary Chrystusowego krzyża:

Oto moja wąska droga. Oto drabina Jakubowa, po której anieli wstępują i zstępują, u której szczytu stoi Pan. To drzewo rozprzestrzenia się tak szeroko, jak niebiosa, z ziemi wystrzela ku niebu. Ta nieśmiertelna roślina jest zasadzona pośrodku, między niebem i ziemią. Jest mocną podporą dla świata, więzią łączącą wszystko. Podtrzymuje ziemię zamieszkaną przez ludzi, kosmos cały spaja, zawiera w sobie całe bogactwo ludzkiej natury. Przybity niewidzialnymi gwoździami Ducha, by nie odchylić się od boskiej miary, wierzchołkiem głowy dotyka niebios, utwierdza ziemię swoimi stopy, a pośrodku świat cały ogarnia ogromnymi rękoma.

Cytat na podstawie: Henri de Lubac, Katolicyzm. Społeczne aspekty dogmatu, tłum. Maria Stokowska, Poznań 2011, s. 364. Poniższa ilustracja – znaleziona w internecie.

 

Pod niebem i pod strzechą

Naród wybrany poznał Boga nie przez abstrakcyjne rozważanie ani przez mityczne wyobrażenia. Bóg Izraela to ten, kto wyzwolił naród z niewoli. Jak zauważa papież, doświadczenie Wyjścia uczy nas, że znajomość Boga jest przekazywana przede wszystkim przez opowiadanie, z pokolenia na pokolenie, o tym, jak On nieustannie pozostaje obecny. Bóg życia komunikuje się opowiadając życie. Epicka historia Wyjścia, która rozegrała się niegdyś pod wielkim dachem nieba, jest rokrocznie przypominana pod strzechą, przy sederowym stole. Najmłodszy uczestnik wieczerzy paschalnej pyta, czym ta noc różni się od wszystkich innych. Odpowiedzią jest Exodus, opowieść o Wyjściu, traktowana jako wspólne doświadczenie całego narodu, przez wszystkie pokolenia.

Również nasza Wigilia, kolędy, jasełka i szopki pozwalają przeżywać Boże Narodzenie – to z Palestyny sprzed dwóch tysięcy lat – jako wydarzenie bliskie i swojskie. Jest taka książka, radosna i czuła, pełna pogodnej i ufnej wiary, nieodparcie śmieszna, a przy tym pełna czci dla świętych spraw i osób. Jej tytuł: Ucieczka do Egiptu przez ziemie Królestwa Czeskiego. Autor: Ottfried Preussler, Niemiec rodem z Liberca. Święta rodzina wędruje przez tamte okolice w czasach Franciszka Józefa. A obrazy? Choćby toruńska Pasja, pierwotnie u dominikanów, teraz u św. Jakuba (w którym skądinąd jest i wspaniały krucyfiks – drzewo życia). Poszczególne stacje, od wjazdu do Jerozolimy po Wniebowstąpienie, odbywają się w scenerii z czasów powstania obrazu. Zagrody nasze widzieć przychodzi…

Święta historia staje się bliska, bo przyswojona, wprowadzona w znane realia. Ale bywa dokładnie odwrotnie, tak jak tego uczy liturgia, zwłaszcza wielkanocna, jak o tym mówili Ojcowie Kościoła, czyli nasi ojcowie: to my w chrzcie zostajemy ocaleni w arce Noego, to my przechodzimy suchą nogą przez Morze Czerwone. Pisałem już tu kiedyś o Zacheuszu, który z postaci komicznej stał się bohaterem epopei, synem Abrahama. Któryś z hobbitów we Władcy pierścieni (pewnie Sam Gamgee) nie mógł się nadziwić, że bohaterskie historie są prawdziwe, a on jest ich częścią.

Jak to rozumieć? Jak interpretować dawne historie? Jak znajdować Boga w biblijnych opowieściach? Na czym polega droga bohatera? – oto pytania na ostatni odcinek naszej serii. Będzie też mowa o tym, jak uniknąć złych opowieści.