(J 10,27-30; Ap 7,9.14b-17)

Dlaczego owce słuchają Dobrego Pasterza, dlaczego idą za Nim? Odpowiedź jest prosta. On je dobrze zna! Stąd,

jednym tchem dopowiadam i wyznaję: dla mnie nie ma innej drogi, innej bramy do Niego niż ta, którą otwiera zraniona ręka i przebite serce. Nie potrafię zawołać: „Pan mój i Bóg mój!”, dopóki nie ujrzę rany zadanej sercu. Jeśli słowo „credere” (wierzyć) wywodzi się do „cor dare” (dać serce), to muszę wyznać, ze moje serce i moja wiara należą wyłącznie do tego Boga, który może ukazać swoje rany (ks. Tomas Halik).

Mając w ręku fragment niedzielnej Ewangelii o Dobrym Pasterzu, trudno jej nie odnieść do tego, co się wydarzyło w przeddzień na greckiej wyspie Lesbos, na którą od wielu miesięcy docierają uchodźcy z pochłoniętej wojną Syrii. Lesbos to jedna z wysp dotkniętych kryzysem migracyjnym. Jednym z koordynatorów obozu przejściowego dla uchodźców w Sykamineas na Lesbos jest ojciec Christophoros Schuff, prawosławny duchowny pod jurysdykcją Patriarchatu Konstantynopola. Urodził się w Kalifornii, ale wraz ze swoją rodziną mieszka i posługuje wspólnocie prawosławnej w Norwegii. Jego odpowiedź na pytanie dlaczego przybył pomagać na Lesbos uchodźcom jest prosta:

Chrystus ma wiele do powiedzenia w kwestii tych małych czy mało ważnych ludzi. Abraham o tym wiedział – nie pytał tych, którzy przechodzili, o to, kim są czy skąd pochodzą. Nie robił tak jak my dzisiaj. On po prostu witał i przyjmował wszystkich, którzy przechodzili obok. Bo jeśli chcesz okazać miłość, nie możesz oceniać czyjegoś życia, ale jedynie zadbać o czyjeś potrzeby i o to, by nie był już biedny.

Nie od parady ma imię, cytujący św. Jana Chryzostoma, ojciec Christoforos – niosący Chrystusa. Tam, w obozie przejściowym na Lesbos, Jego Chrystus jest uchodźcą. Więcej o tym niesamowitym duchownym w wywiadzie „Gościnność jest Bożym nakazem” na portalu DEON: http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/przyjac-przybysza/art,1,goscinnosc-jest-bozym-nakazem-wywiad.html.

Siedemdziesięcio-ośmio letni zwierzchnik Greckiego Kościoła Prawosławnego, arcybiskup Hieronim II wysłał w marcu list do przewodniczącego Komisji Europejskiej, Jean-Claude Junckera, Światowej Rady Kościołów w Genewie i poszczególnych przywódców religijnych, aby „pomogli i pchnęli do przodu” kwestię rozwiązania kryzysu uchodźców. Już po kilku dniach nuncjusz apostolski w Atenach poinformował, że papież jest gotów odwiedzić uchodźców docierających na greckie wyspy. I tak na zaproszenie arcybiskupa Aten na wyspę przybyli patriarcha Konstantynopola i papież Franciszek, by dać świadectwo dobrego pasterza, który nie debatuje o uchodźcach wyłącznie w zaciszu politycznych gabinetów. Politycy znają liczby, rozważają możliwości, widzą szansę i zagrożenia. Takie mają zadanie. Dobry Pasterz ma inne zadanie. On „nie zna” owiec na dystans. Papież Franciszek spotykając się twarzą w twarz z uchodźcami mówił dziś jednym głosem ze swymi prawosławnymi braćmi:

(…) migranci nie są liczbami, ale osobami, twarzami, imionami, historiami. Europa jest ojczyzną praw człowieka i każdy, kto stawia stopę na europejskiej ziemi powinien tego doświadczyć; w ten sposób stanie się bardziej świadomy, że ze swej strony powinien je szanować i bronić ich (…).

Na wyspie Lesbos stał się cud. Owce, z których większość nie zna głosu Dobrego Pasterza i nie jest z tej owczarni, chciała usłyszeć dobro słowo od chrześcijańskich pasterzy. Usłyszała je i uwierzyła pasterzom, którym chrześcijańskie współczucie nie pozwala zadowolić się trzymaniem owiec pod „elektrycznym pastuchem”, politycznie – lepiej lub gorzej kontrolując problem uchodźców. Większość uchodźców to muzułmanie, ale spragnieni są, jak każdy odczuwający ludzie, głosu pasterzy, którzy nie stoją zdystansowani obok owiec, ale – jak już nie raz dali świadectwo – chcą być pośród nich. Na Lesbos papież mówił:

Chciałem być dzisiaj z wami. Pragnę wam powiedzieć, że nie jesteście sami (…) W minionych miesiącach i tygodniach znosiliście wiele cierpień w swoim dążeniu do lepszego życia. Wielu z was czuło się zmuszonymi, by uciec od konfliktów i prześladowań, zwłaszcza z uwagi na wasze dzieci, na maleństwa (…) Przybyłem tutaj z moimi braćmi, patriarchą Bartłomiejem i arcybiskupem Hieronimem, tylko po to, żeby być z wami i usłyszeć wasze opowieści. Przybyliśmy, aby zwrócić uwagę świata na ten poważny kryzys humanitarny i modlić się o jego rozwiązanie (…) Jako ludzie wiary pragniemy połączyć nasze głosy, aby wypowiedzieć się w waszym imieniu. Mamy nadzieję, że świat dostrzeże te sytuacje tragicznej i naprawdę rozpaczliwej potrzeby i zareaguje w sposób godny naszego wspólnego człowieczeństwa. Kiedy cierpi którykolwiek z naszych braci lub sióstr, wszyscy jesteśmy dotknięci. Wszyscy wiemy z doświadczenia, jak łatwo niektórym ludziom ignorować cierpienia innych, a nawet wykorzystywać”

W podobnym tonie kierował słowa do uchodźców ekumeniczny patriarcha Bartłomiej:

„Świat zostanie osądzony po tym, jak was traktował (…) Będziemy wszyscy odpowiedzialni za sposób, w jaki zareagujemy na kryzys i konflikt w waszych regionach”.

Obozy dla uchodźców na Lampedusie, w Rzymie, na Lesbos… tam słyszalny jest głos Dobrego Pasterza, bo Pasterz stał się Barankiem i  „nie każe nam iść żadną drogą, której by On sam nie przemierzył i na której by nie szedł przed nami” (Dietrich Bonhoeffer). Co sprawiło, że dwunastu muzułmańskich uchodźców nie bało się przyjąć zaproszenie od przywódcy chrześcijan, od papieża Franciszka i wsiąść z nim do samolotu, by polecieć wraz z nim z Lesbos do Rzymu?

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; <najemnik ucieka> dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10, 11-16).

Warto wyjaśnić, wobec pojawiających się wobec Franciszka oskarżeń, dlaczego nie zabrał ze sobą chrześcijan. Otóż, zaprosił trzy rodziny, którym wcześniej władze greckie zdążyły przygotować odpowiednie dokumenty. Papież mówi innym głosem niż politycy, ale też nie ignoruje ich proceduralnych działań dotyczących sprawdzania uchodźców.

W domu Ojca czeka na każdego Dobry Pasterz, który ze współczucia stał się jednym z nas – stał się Barankiem. W czasie krzywdy i bólu, gdy nasze życie bywa upokarzająco oszpecone cierpieniem, można być bardzo nieufnym i niedowierzającym innym. Według św. Grzegorza z Nyssy aniołowie, którzy nie znają smaku cierpienia i otwierającego na jego poznanie współczucia, nie rozpoznali od razu wracającego z wielkiego ucisku Baranka. Gdy u bram nieba oczekiwali Lwa Judy oto objawił się przed nimi Baranek zabity. I nie mogli rozpoznać Pana, bo był „odziany w uboga szatę naszej natury, a ubranie Jego jest splamione purpurą spod tłoczni ludzkich cierpień.” Chrystus przywdział naszą śmiertelną naturę, wziął na siebie całą czerwień naszych cierpień i bezbarwność naszego grzechu, by przyodziać nas sobą. Przyjął ludzką naturę, by nas obdarzyć swoją – boską. Tak, jak nie zrezygnował z przyjętego człowieczeństwa, tak odkupienie nie zabiera nam naszej natury. Chrystus oczyścił ją na Krzyżu ogniem Ducha, opłukał miłosiernym zdrojem swojej Przenajświętszej Krwi i wybielił niepojęta czystością Boga – miłością bez skazy. I jeśli nie ustaniemy w drodze, wierząc czasem wbrew nadziei, ufajmy, że dojdziemy w końcu do domu Ojca. A tam, przed tronem i Barankiem

„powiemy, żeśmy cierpieli, żeśmy płakali, że było nam gorzko, a Bóg ulituje się nad nami… Ujrzymy jasny, piękny radosny świat, rozweselimy się, na obecne nasze nieszczęścia spojrzymy z rozczuleniem, z uśmiechem – i odpoczniemy. Ujrzymy, jak wszystko ziemskie zło, wszystkie nasze cierpienia rozpłyną się w miłosierdziu, które wypełni sobą świat cały” (Antoni Czechow, „Wujaszek Wania”).

A Baranek powie wszystkim uratowanym z ucisku „Zacheuszom”: „dziś ty chciej zatrzymać się w moim domu” I rozciągnie nad wszystkimi spragnionymi miłości swój niezniszczalny namiot, otrze łzy, napoi tęsknoty i nakarmi życiem do syta.