Dnia 20 czerwca 2017 r. około 3:30 odszedł do Pana o. Karol Meissner OSB w 90 roku życia, w 63 roku profesji monastycznej, w 51 roku posługi kapłańskiej będąc 45 lat mnichem lubińskim. Msza św. pogrzebowa o godz. 13:30 w niedziele 25 czerwca.

Taki smutny komunikat pojawił się dziś na stronie internetowej benedyktynów z Lubinia.

Ojciec Karol głoszący z ambony w dominikańkim kościele w Poznaniu

Ojca Karola Meissnera OSB poznałem w nowicjacie. Jako poznaniak i wychowanek dominikańskiego DA często bywał w naszym poznańskim klasztorze i wydawnictwie, a nasz magister o. Czesław Bartnik nie raz zapraszał Ojca na spotkanie z nowicjuszami.

Nie mogłem wówczas sądzić, że ja kiedyś stanę przed benedyktynami w Lubiniu by wygłosić im rekolekcje klasztorne… w bojaźni i drżeniu. Tak dosłownie, bo sobie myślałem, co ja rozgadany dominikanin mogę powiedzieć prawdziwym mnichom. Gdy zobaczyłem Ojca Karola tuż przed sobą zupełnie się zestresowałem. A Ojciec pilnie notował. Pomyślałem sobie: na koniec mnie porządnie podsumuje. Oczywiście, tak by się nie mogło się stać i nie stało się, bo Ojciec Karol mimo swojego wykształcenia i doświadczenia był bardzo pokornym i cichym mnichem. Prawdziwy ojciec pustyni! No może ojciec wielkopolskich „puszcz”, przedzierający się z mądrym i dobrym słowem przez nie jedno ludzkie serce. Po pierwszej konferencji Ojciec mi się wytłumaczył z notowania: „zaraz sam jadę głosić rekolekcje i przyda mi się na nie materiał”. Gdy poprosił mnie o spowiedź całkiem struchlałem. On dojrzały, mądry i uduchowiony mnich do mnie! To był bardzo ważny moment. Nie zdradzę tajemnicy spowiedzi oczywiście, ale to co powiedział poruszyło mnie do głębi. Przyszedł do mnie po Boże miłosierdzie i umocnienie w swoich wątpliwościach w wierze i powołaniu! Ale otwierając z taką prostotą swoje serce przed Bogiem i mną młodszym o kilkadziesiąt lat, w ciągu kilkudziesięciu minut wygłosił mi jedne z najpiękniejszych rekolekcji, po których to ja zostałem  umocniony w wierze i powołaniu.

Ojcze Karolu,  dziękuję. W domu naszego Ojca wstaw się i za mną.

P.s.

Delikatnym powiewem wieczności

Obudziełeś moją duszę

Podarowałeś zmartwychwstanie