I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman – słyszymy z ust Jezusa w dzisiejszej Ewangelii. Ewangelista Łukasz relacjonuje także reakcję: na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem (por. Łk 4,16-30).

Syryjczyk Naaman jest symbolem wielu jemu podobnych, którzy w swym nie do pozazdroszczenia losie współczesnych „trędowatych” niezrozumiałych, pogardzanych, wykluczonych i przed którymi się przestrzega. Ale pogardzający nimi sami zamykają się niestety w getcie własnego lęku i pogardy. Do współczesnych trędowatych z pewnością można zaliczyć uchodźców, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan – skoro nawet dla tych ostatnich nie ma u nas zgody na korytarze humanitarne.

Stosunek do Bliskiego Wschodu, uchodźców zależy dziś bardziej nie od sumienia, ale od poglądów i sympatii politycznych. Bo można mieć bardzo różne zapatrywania na pomoc tam na miejscu, a jeszcze bardziej zróżnicowaną ocenę pomocy uchodźcom w Europie. Jednak te poglądy wyrobione na podstawie rzadziej doświadczeń, a bardzo często na podstawie medialnych i politycznych uproszczeń, nie zwolnią nikogo z odpowiedzi sumienia na ile ja sam pozwoliłem choć trochę uchylić potrzebującym nieba, aby zstąpiła na niego łaska Boga.

„Inszallah” , czyli wszystko w rękach Boga – mówią na Bliskim Wschodzie nie tylko muzułmanie, ale również chrześcijanie posługujący się językiem arabskim. Współcześni Naamani czekają na łaskę Boga. Tak, wszystko w rękach Boga, ale te ręce mogą sięgnąć ziemi za pomocą ludzkich dłoni. Żydowski filozof Martin Buber pisał, że:

Tylko wtedy, gdy kochamy świat prawdziwy, który nigdy nie chce dać się usunąć – i kiedy naprawdę kochamy go w całej jego grozie – mamy odwagę objąć go ramionami naszego ducha i nasze dłonie spotykają dłonie, które go trzymają.

 

Piszę to wszystko, bo jestem pełen podziwu dla moich młodszych w Zakonie braci – Mateusza, Rafała i Gawła, którzy poświęcili swoje wakacje w sierpniu 2016 roku, aby je spędzić razem z pochodzącymi w południowego Iraku chrześcijańskimi uchodźcami przebywającymi w Irbilu, stolicy irackiego Kurdystanu. Opowiadają o swoim doświadczeniu w najnowszym, wrześniowym numerze „W drodze” – http://www.miesiecznik.wdrodze.pl/?mod=archiwumtekst&id=16377#.Wa0PmGcUm6U:

„W pomyśle tym od początku było coś więcej niż podmuch młodzieńczej wyobraźni. Mateusz przez ostatni rok mieszkał w Oksfordzie, gdzie miał okazję poznać ojca Timothy’ego Radcliffe’a, byłego generała naszego zakonu. Pół roku wcześniej ojciec Radcliffe został przez braci i siostry zaproszony na tydzień do Iraku. Wrócił bardzo poruszony sytuacją chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Dzielił się usłyszanymi historiami, w których wybrzmiewało poczucie opuszczenia i zapomnienia przez Zachód. Ojciec Timothy był przekonany, że pomimo ciągle niestabilnej sytuacji w regionie powinniśmy znaleźć odwagę i być z tymi ludźmi, dzieląc chociaż przez chwilę ich trudną sytuację. Świadectwo ojca Radcliffe’a dodało nam śmiałości.

 

(…) Inszallah – wszystko w rękach Boga. To tutaj człowiek rzucony jak pionek na planszę możnych tego świata widzi, jak mało może i jak niewiele od niego zależy. Dlatego siedzi i czeka.

Czeka na dłoń Boga, o którym my chrześcijanie mówimy, że stał się człowiekiem. To ludzkie dłonie Chrystusa kierowały przyjazny gest w kierunku wszystkich odrzuconych. Wcielenie Boga jest katechezą o jednoznacznym przesłaniu: skoro masz wyobraźnię, serce i wolę nie możesz wszystkiego zrzucić na łaskę Boga.

Dobrze o tym wiedzieli braci, którzy pojechali do Iraku jako wolontariusze. Tam na miejscu Dobra Nowina o Wcieleniu jest wyrazista. Pracujące tam siostry dominikanki, będace same jeszcze do niedawna uchodźcami, są namacalnymi rękoma Chrystusa wyciągniętymi nie tylko do chrześcijan, ale również w kierunku jazydów i muzułmanów, dzielących uchodźczy los.

Niestety, w rozmowach o uchodźcach – przede wszystkim na internetowym forum, gdy tylko pojawi się jakaś sugestia otwarcia korytarzy humanitarnych ze strony Franciszka – namiestnika Chrystusa, polskich biskupów czy świeckich, na te słowa wielu naszych polityków i duża część naszego społeczeństwa reaguje niestety gniewem.

Śpiące dziecko na moim ramieniu
To dookoła nas, przeklęte morze.
Niepokój matki staje się przerażeniem,
Kto może ją winić, winić mnie?

Inshallah, Inshallah (arabskie: „jak Bóg pozwoli”),
Jeśli taka jest Twoja wola, tak się stanie,
Inshallah, Inshallah,
Jeśli taka jest Twoja wola…

Gdy wieje wiatr, robi się zimno,
Naprzeciw smutnych łodzi, którymi uciekamy,
Zaniepokojone oczy, szukające w ciemności,
na burzącym się morzu.

Inshallah, Inshallah,
Jeśli taka jest Twoja wola, tak się stanie,
Inshallah, Inshallah,
Jeśli taka jest Twoja wola…

Morze obaw, morze strachu,
W naszym kraju tylko łzy,
W naszej przyszłości nie ma przeszłości,
Jeśli taka jest Twoja wola, tak się stanie.

Inshallah, Inshallah,
Jeśli taka jest Twoja wola, tak się stanie,
Inshallah, Inshallah,
Jeśli taka jest Twoja wola…