Jaki czas temu do naszego klasztoru przyszedł pewien człowiek  z propozycją nazwania jednej z ulic Kijowa imieniem świętego Jacka. W ramach akcji dekomunizacyjnej władze miasta postanowiły zmienić nazwy sporej części ulic i placów. Pomysł słuszny, oddolna inicjatywa warta zaangażowania, więc wystosowaliśmy pismo popierające projekt. Niestety podczas posiedzenia rady miasta święty Jacek przegrał ze świętym Janem Pawłem II. Fakt ten nie bardzo nas zasmucił. Nasz faworyt przegrał z wielkim przeciwnikiem. Najważniejsze, że z nazw ulic zniknęły imiona osób związanych z komunistycznym reżimem lub o wątpliwej moralnej przeszłości.

Na tym jednak historia się nie kończy. Ów człowiek, nie zrażony jedną porażką, zaproponował wzniesienie pomnika świętego Jacka, nieopodal kościoła katedralnego (dodam od razu, że katedra znajduje się na wzgórzu, nad Majdanem). Oczywiście na pomnik nie ma funduszy. W tej kwestii nie przejawiliśmy już takiego entuzjazmu. Sprawa zaczynała się coraz bardziej komplikować, ponieważ nie chodziło o uwiecznienie jedynie postaci świętego Jacka, ale całej grupy świętych, związanych z Ukrainą. Jednym słowem, projekt ogromny, pieniędzy na to nie ma, a nawet gdybyśmy je mieli przeznaczylibyśmy je na pomoc dzieciom, a nie na pomniki.

building-mount-rushmore

fot. Twarz G. Washingtona z pomnika Mount Rushmore National Memorial

Najbardziej jednak zaskoczyła mnie w całej tej sprawie argumentacja. Zdaniem inicjatora budowy, pomnik powinien stanąć obok katedry, na wzgórzu, które wznosi się nad Majdanem, w celu zatrzymania wszelkich nieszczęść, które spadły na Ukrainę w ostatnich latach. Dlaczego? Nie dlatego, że będzie przypominał ludziom o Bogu, Jego świętych, modlitwie i moralnym życiu, ale dlatego, że będzie stał wyżej niż świecka statua Ukrainy, znajdująca się na Majdnie. Od postawienia tego świeckiego pomnika zaczęły się wszystkie biedy. Ten akt był grzechem pierworodny nowej Ukrainy. Usunięcie nieszczęsnej statui jest niemożliwe (nasz gość już podejmował takie próby), dlatego trzeba postawić inny, religijny pomnik, który będzie stał wyżej i wtedy  wszystko będzie w porządku. Religia będzie górować nad państwem.

Obserwując ostatnio sytuację w Polsce odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z podobną sytuacją. Jeden pomnik należy usunąć, a na jego miejsce postawić inny, a jeśli się nie da, to przynajmniej niech inny stoi wyżej.  Pomniki można zmieniać. Nie jestem tylko pewien, czy od tego radykalnie zmieni się sytuacja w kraju.