W drodze z Petersburga do Polski zatrzymałem się w Supraślu. Odwiedziłem prawosławny klasztor, który już od dawna mnie interesował. Ciekawe, że z opowieści młodego posłusznika i przewodników, którzy zapoznali nas z historią klasztoru, zapamiętałem przede wszystkim dwie legendy. Pierwsza z nich opowiada o  początkach założenia klasztoru. Mnisi na tamte tereny przybyli z Kijewsko-Pieczerskiej Ławry i z Góry Athos. Osiedlili się początkowo w innym miejscu. Z czasem stało się ono dla nich zbyt  hałaśliwe ze względu na przeprowadzane tam jarmarki. Poprosili więc fundatora, aby dał im w zamian inny kawałek ziemi. Ten zgodził się, powiedział jednak, że wybór miejsca nie należy do niego. Polecił by mnisi położyli na rzece drewniany krzyż i pozwolili, aby uniósł go nurt. Tam gdzie się krzyż zatrzyma, będzie miejsce nowego klasztoru. Krzyż zatrzymał się w Supraślu. Od dłuższego czasu powraca do mnie myśl, że to właśnie krzyż wyznacza miejsce naszego zamieszkania. On jest zasadniczym kluczem hermeneutycznym, pozwalającym zrozumieć nasze indywidualne losy i naszą tożsamość.

Druga legenda związana jest z ikoną Matki Bożej Trójrękiej, którą pokazano nam w świetnie zorganizowanym interaktywnym muzeum. Jak głosi legenda święty Jan Damasceński za obronę wiary w kult obrazów został pozbawiony przez władcę prawej ręki. Po usilnych modlitwach za wstawiennictwem Matki Bożej ręka została cudownie przywrócona doktorowi Kościoła. Wdzięczny za uzdrowienie wykonał rzeźbę małej dłoni i przytwierdził ją do ikony Matki Bożej. Od tego czasu rozpoczęła się tradycja przedstawiania trzeciej ręki na ikonach Bogurodzicy. Patrząc na tę ikonę pomyślałem, że powinna ona wisieć nad biurkiem każdego teologa, jako przypomnienie o tym, jaką cenę gotowi jesteśmy zapłacić za prawdę.

aeb57a7b3d602415c4cac2fcd4048fb2

Muzeum ikon w Supraślu