Ostatnio zapytałem bardzo bliskich mi osób, czy też tak mają, że myślą o tym, czy ci, ludzie, o których myślą ich zdaniem myślą o tym, że oni o nich myślą. Mam nadzieję, że nie jest to za bardzo skomplikowane. Niemniej jednak, okazało się, że nie myślą tak, jak ja. W ogóle tak nie myślą.

Z jednej strony bardzo nas ten dialog rozbawił, z drugiej uświadomił mi po raz kolejny, że jesteśmy od siebie bardzo różni. Niekiedy jest o wiele więcej rzeczy, spraw, chwil, które nas dzielą. Mimo wszystko jest coś co nas łączy i to nigdy się nie zmieni. Bóg nas chce. Każdego bez wyjątku. Bóg nas kocha. Każdego bez wyjątku.

Nie możemy nikomu powiedzieć – niezależnie od tego, jak daleko by od nas był – że jest niechciany, niekochany, gorszy.

Może się okazać, że nasza różnorodność jest błogosławieństwem. Oczywiście to mocno wytarty slogan, że jeżeli wszyscy jesteśmy inni i nie ma nikogo takiego samego, jak ja – to beze mnie ten świat utraciłby swoją niepowtarzalność i czegoś by mu brakowało. Niemniej jednak warto w tym, kto być może na pierwszy rzut oka do mnie nie pasuje, poszukać końcówki puzzli, której mi brakuje.

Co wtedy, kiedy okaże się, że wspólnie tworzymy niezłą układankę, a pejzaż, który nam wyszedł jest bajeczny. To oczywiście zaproszenie do tego, aby, każdy pozwolił się znaleźć. W tej historii każdemu czegoś brakuje.