Staram się nie mówić o grzechach innych ludzi publicznie. Tak mnie wychowano. I nie jest to nawet kwestia chrześcijaństwa, ale przyzwoitości. W czasie tegorocznego Wielkiego Postu czeka nas kolejna wyliczanka grzechów Kościoła w Polsce, na co przygotowują nas redaktorzy „Deonu”. Nie mam nic przeciwko mówieniu o problemach z jakimi boryka się Kościół, natomiast niepokoi mnie perspektywa z jakiej się do tego tematu podchodzi. Tytuł serii „7 grzechów głównych Kościoła w Polsce”, sugeruje nam, że Kościół grzeszy. Pojawia się pytanie kto grzeszy? Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa? Kościół jako Lud Boży? Czy może księża i biskupi? Kwestia ta zostanie zapewne wyjaśniona, we mnie budzi jednak niepokój. Dużo bliższa jest mi formuła „Święty Kościół grzesznych ludzi”, i zapewne to mieli na na myśli redaktorzy, natomiast w tytule tego nie widać.

Osobiście podoba mi się propozycja Antonio Rosminiego, który nie mówił o grzechach Kościoła, ale o ranach zadanych Kościołowi. Jego książka „O pięciu ranach Świętego Kościoła” wydana po raz pierwszy w 1848 roku porusza nadzwyczaj aktualne tematy. Rosmini tak pisze o przyczynach wyboru takiego a nie innego tytułu: „Tytuł książki i układ rozdziałów zaczerpnąłem z mowy papieża Innocentego IV, którą wygłosił na otwarcie Soboru Lyońskiego 23 czerwca 1245 roku. W mowie tej papież porównywał Kościół do ukrzyżowanego Chrystusa, pokazując że Kościół w tym momencie cierpiał od pięciu ciężkich ran”.

W każdym z pięciu rozdziałów książki autor omawia konkretne historyczne problem z jakim musiał sobie poradzić Kościół katolicki w pierwszej połowie XIX wieku. Pierwszą raną jest brak jedności wewnętrznej kościoła i klerykalizm. Drugą niedostateczne wykształcenie duchowieństwa. Trzecią brak braterskich relacji i komunii między biskupami. Czwartą biurokracja biskupów. I wreszcie piątą bogactwo Kościoła. Co proponuje Rosmini? Przede wszystkim należy rozpocząć od Liturgii, tak by wszyscy mogli w niej uczestniczyć, a nie tylko księża. Dlatego proponuje przekład ksiąg liturgicznych na języki narodowe. Następnym krokiem jest reforma semninarium duchownego ze szczególnym uwzględnieniem nowego programu nauczania. Dalsze kroki dotyczą przed wszystkim biskupów, którzy powinni zrezygnować z przywilejów i wrócić do czysto pastoralnej posługi oraz zrezygnować z bogactwa. Niektóre z ran opisanych przez Rosminiego krwawią do dziś.

Książka „O pięciu ranach Świętego Kościoła” nie jest łatwa w lekturze, ponieważ Rosmini przytacza wiele historycznych przykładów, które dla współczesnego czytelnika mogą być nieznane, i dlatego niezrozumiałe. W metodzie tej kryje się jednak element zdrowego rozsądku. Wszelka reforma musi być oparta o realne rozeznanie sytuacji Kościoła. Nie może być proroctwem wyssanym z palca, albo opisującym sytuację Kościoła sprzed dwudziestu lat. Dar proroczy nie kłóci się z realizmem, powiem więcej, dar proroczy wymaga realizmu.